Posty

Rozdział 5 (część 1/?)

Okeeej... Wróciłam. A oto pierwsza część naszego maratonu. Sądzę, że teraz wszystko powoli staje się jaśniejsze i zaczyna się dziać coś bardziej intrygującego. Pojawili się już ważni dla fabuły bohaterowie, którzy wprowadzą tu zamieszanie... więc no. Obiecuję sporo akcji w najbliższym czasie.  I czekam na Wasze opinie i propozycje pytań, które mogą później zadać uczniowie! Pamiętajcie, że jestem autorką, więc mogę przypadkiem pominąć pewne rzeczy, które są ważne, a które chcieliby wiedzieć bohaterowie. :') ******************************** Anna W nocy po raz kolejny nie zmrużyłam oka. Cały czas przewracałam się z boku na bok, jednak nikt na to nie narzekał. W pokoju panowało napięcie tak silne, że można było je niemalże wyczuć w powietrzu. Czasem popłakiwałam. To było nie do zniesienia. Czy naprawdę zawsze, kiedy gdzieś się pojawiałam wszyscy musieli się ze sobą kłócić? Do tego jeszcze to poczucie cudzego spojrzenia na moich plecach. Łóżko, w którym miałam spać nie stało be...

Boże Narodzenie

Obraz
Chyba przyszła pora na życzenia. Co z tego, że większość z Was pewnie składa je sobie w Wigilię... ja jednak sądzę, że dzisiaj są tak samo, a może i nawet bardziej ważne, gdyż "wigilia" oznacza dzień przed. Czyli dzisiaj jest prawdziwe Boże Narodzenie. Sądzę, że wiecie, o co chodzi. Niestety nie jest najlepsza w składaniu życzeń, więc po prostu napiszę, że chciałabym, abyście zdołali spełnić swoje wszystkie marzenia już teraz, w przyszłym roku lub innym, niedalekim czasie. Dużo szczęścia, pomyślności i zdrowia. Jeśli tworzycie - również weny oraz rozwijania swoich pasji bądź odkrycia nowych. Dobrych ocen w szkole (o ile nadal się uczycie), prawdziwych przyjaciół i tak dalej... To chyba tyle. Wiem, niezbyt to oryginalne, ale cóż poradzić. Chciałabym Was jeszcze zapytać o jedną rzecz, mianowicie - czy chcielibyście dodatkowe opowiadanie o świętach? Jeśli tak, piszcie w komentarzach, a do jutra postaram się coś stworzyć. :) Powyżej znajduje się Jave, postać z ko...

Rozdział 4

(to po prostu wersja połączona wszystkich części, żeby nie musieć skakać między postami) Podsumowanie: ok. 50 tys. znaków ************************************************ Krzysztof Z wrażenia aż przystanąłem. Wychodząc z łazienki, w której byłem za potrzebą, spostrzegłem, że na dotychczas pustym łóżku leżał jakiś chłopak. Powoli podszedłem bliżej. Może był tu przez cały czas, a ja go nie zauważyłem? Chyba spał. Przez chwilę zastanawiałem się, czy go budzić, ale byłem zbyt głodny i zagubiony, by tego nie zrobić. Może on mi coś tutaj wyjaśni... - Przepraszam? Drgnął wybudzony z drzemki. Podniósł się przestraszony na łokciach. - Co? Wyglądał na dużo bardziej zdezorientowanego ode mnie. Ulżyło mi w każdym razie, że okazał się Polakiem. - Gdzie my jesteśmy? - zapytałem. Chłopak gorączkowo zaczął wodzić wzrokiem po pokoju. Wyglądało na to, że jednak nie było go tu przez cały czas. Trochę mi ulżyło. Jednak jeszcze nie jestem ślepy.

Rozdział 4 (cz. 5/5)

Mam nadzieję, że ta część jest w miarę ok i nie przynudzam. Po tak długiej przerwie od pisania w końcu wszystko jest możliwe. c': Aha, jest sprawa - od teraz części na SM będą się pojawiać na stronie nie co tydzień, a co dwa. Dlaczego? Raz, że nauka, dwa, że i tak nie ma tutaj zbyt wielu czytelników, trzy, że zaczął się sezon koncertowy chórów, do których należę, a cztery, że teraz będę pisać prace na wojewódzki i ogólnopolski konkurs literacki... Życzcie mi powodzenia. :) Po minięciu tego ciężkiego okresu pomyślę o powrocie publikacji części co tydzień. To wszystko będzie zależeć od Was. P.S. Prosząc o komentarze z motywacją do pisania oraz zdaniem odnośnie serii miałam na myśli raczej jakieś uzasadnione opinie, bo powiedzenie "robi się coraz ciekawiej" powoduje, że mam wrażenie, że dana osoba w ogóle tego nie przeczytała. Dlaczego? Takie wypowiedzi są bardzo niejednoznaczne. ********************** Janina Usiadłam na łóżku. Bolała mnie głowa. Gdzie ja jeste...

Przerwa

Cześć! Chciałam powiedzieć, że robię sobie miesięczną przerwę od pisania. Tak, tym razem jest ona planowana, a powrót obiecywany, więc nie znikam ot tak, bo mi się podoba. Znikam ze wszystkich blogów, na których piszę. Chcę po prostu dopracować nieco swoje umiejętności pisarskie oraz pomyśleć nad logiką rozdziałów. Powrót jest planowany na 1 grudnia i to właśnie kilka dni po tej dacie możecie się spodziewać kolejnej części. ;) W komentarzach jak zwykle czekam na Wasze sugestie, odnośnie zmian, które mogę wprowadzić lub na zwrócenie uwagi na co niektóre błędy. Do zobaczenia! Simka Animka

Rozdział 4 (cz. 4/5)

Mam dziwne wrażenie, że ten rozdział wypada dość słabo... cóż, może tylko tak mi się zdaje. Prosiłabym, aby ktoś w końcu odezwał się w komentarzach . Najbardziej cieszyłabym się, gdyby wymienił dobre i złe strony SM oraz je uargumentował. Nie wiem, co zmieniać, a co lepiej zostawić w świętym spokoju... ****************************************** Antonina Siedziałam sama, walcząc z własnymi myślami jeszcze przez dobre kilkanaście minut. Ostatnio działo się zdecydowanie zbyt wiele. Ukryłam twarz w dłoniach. Kurwa, i co ja teraz zrobię? Utkwiłam tu z dziewczyną będącą piosenkarką, która jest tak bardzo zarozumiała, jak dotychczas podejrzewałam. I jeszcze Rias... Nie mogę przestać o tym myśleć. Jej brat wczoraj nie wrócił na noc do domu. Rozpoczęły się poszukiwania do których i ona dołączyła. Milczała przez cały wczorajszy i dzisiejszy dzień. Dostałam wieczorem tylko jedną, jedyną wiadomość: Whare are my children?

Rozdział 4 (część 3/5)

Przepraszam, że tyle trzeba było czekać (ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda? Komentatora widuję tylko jednego i to jeszcze nie zawsze) i koniec końców dodałam coś tak krótkiego, ale próbowałam przez ten cały czas coś dopisywać. Wreszcie usunęłam to, bo było tak znikąd wyjęte (tak, staram się ograniczać bezsensowne historie o tym, jak kto spaceruje i kto co robi, które nie mają żadnego wpływu na fabułę) i ta część zrobiła się dziwnie krótka... wybaczcie, ale naprawdę nie chciałam przesadnie przedłużać. ********************************** Antoni - Czy mógłbym złożyć wizytę w sali numer czterdzieści dwa? Sekretarka zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem i zaczęła przeglądać plik papierów. Zestresowany zaciskałem dłonie na szelkach plecaka. - Pana imię i nazwisko? - Antoni Szafruga. - Jest pan rodziną pacjentki? Po chwili namysłu pokręciłem przecząco głową.